Ogrodzieniec- bylo przepieknie choc noga nie szla za dobrze... wlasciwie wcale nie szla trasa sosno-maczki-d,g.-...-ogrodzieniec.. i powrót ta sama trasa sama byly serpentynki i pod gore i w dol, pieknie bylo
troszke pechowy dzisiejszy trening Najpierw zeszło mi powietrze, na szczescie nie na trasie a jeszcze w domu Moja marna pompka w sumie z mizerna silą ramion= 4 atmosfery ... prawie kapeć Pojechalan wczorajsza trasa w obawie ze jak wyjade w nieznane i cos nabroje to mnie nikt nie uratuje i najgorsze: nie dokrecilam 14 min treningu... ;( gapa ze mnie i leń
dziś znowunad sosinke i do domku po drodze spotkałam Piotrka fajnie ze wrócił z sanatorium bo bedzie z kim posmigac od czasu do czasu Jutro musi być OGIEŃ;)
pseudorefleksje nad tegoroczną formą - zdecydowanie w zeszłym roku było o kilka kilogramów szybciej - srednia predkosc w tlenie jest dosc mala, licznik pokazal 29.3 w plaskim terenie(a pare razy serduszko zapikało szybciej niz powinno) - trzeba sprobowac pozmieniac conieco w ustawieniu pozycji na rowerze; patrząc na zdjecie z Vidnavy, wydaje sie za bardzo wyciągnieta. Poza tym czuje ze za bardzo przenosze ciezar ciała na kierownice. .... DUŻO PRACY